Rewitalizacja podwórka przy ul. Piotra Skargi

W listopadzie 2016 roku zakończyła się rewitalizacja podwórka przy ul. Piotra Skargi, znajdującego się obok nowego biurowca „Dominikański”. Prace koordynowane były przez Infopunkt Łokietka 5, prowadzony przez Fundację Dom Pokoju oraz firmę SKANSKA, a w tworzenie koncepcji rewitalizacji zaangażowani byli mieszkańcy podwórka. W efekcie powstała przestrzeń użytkowa, spełniająca oczekiwania i odpowiadająca potrzebom mieszkańców.

podworko_skargi_noweoblicze01

Obok głównego efektu – zrewitalizowanego podwórka – równie ważne była aktywizacja lokalnej społeczności, która podjęła się zaaranżowania przestrzeni. Wszystko rozpoczęło się latem 2015 roku, podczas pikniku sąsiedzkiego organizowanego przez Infopunkt Łokietka 5. W trakcie spotkania mieszkańcy rozmawiali na temat swoich potrzeb i oczekiwań odnośnie podwórka przy którym mieszkają. Wtedy też powstał pomysł, aby na ścianach garaży otaczających podwórko  stworzyć murale opisujące historię tego miejsca. Artystyczne zagospodarowanie ścian garażu okazało się początkiem poszukiwań dalszych pomysłów.

podworko_skargi_mural

Wkrótce zorganizowano kolejne warsztaty, w trakcie których mieszkańcy wystąpili w roli ekspertów-architektów, z którymi konsultowano projekt dalszych prac.  Cały proces wymagał czasu, ponieważ znalezienie rozwiązań, które mogłyby zaspokoić potrzeby wszystkich zainteresowanych było trudnym zadaniem. Finalnie na podwórku przy ul. Piotra Skargi znalazła się plenerowa siłownia, mała architektura oraz zieleń. Teraz jest to przestrzeń, z której mieszkańcy mogą aktywnie korzystać, spędzać w niej czas i spotykać się, czego wcześniej nie robili. Dodatkowo podwórko przy ul. Piotra Skargi to przestrzeń łącząca biurowiec „Dominikański” z sąsiednimi budynkami mieszkalnymi.

podworko_skragi_oblicze

Reklamy

Wrocławskie Nadodrze jako laboratorium multi-level governance

Karolina Mróz

  1. Nadodrze jako laboratorium

Od roku 2007 w konkretnie określoną przestrzeń Nadodrza zaczęto wrzucać jak do próbówki pieniądze publiczne, pomysły i solidną dawkę nadziei, aby w wyniku reakcji „fizyczno-społecznej” eksperyment się udał i „żyło się lepiej”. Zadania obserwowania tego procesu, ale także próby koordynowania tego eksperymentu, rozumianego jako rewitalizacja społeczno-gospodarcza podjęliśmy się prowadząc Łokietka 5 – Infopunkt Nadodrze. Postaram się w miarę spójnie (na ile takie eksperymentalne, wielowątkowe działania można spójnie określać) przestawić początki, doświadczenia i plany związane z tym zadaniem, rozumianym przez nas jako zarządzanie wielopoziomowe, czy też koordynację rozwoju lokalnego.

!_crop_l32_logo_l5_fullKrótko o samym Nadodrzu, a właściwie o tzw. obszarze wsparcia, który redefiniuje to osiedle pozbawiając go kilku administracyjnie przynależnych fragmentów. Nadodrze jako „obszar wsparcia” dookreślone zostało Lokalnym Programem Rewitalizacji, w celu spełniania niezbędnych dla kryteriów (głównie statystycznych) Regionalnego Programu Operacyjnego. Zatem mamy co najmniej dwa Nadodrza we Wrocławiu – to, rozumiane jako osiedle i to, które stanowi wykrojony z niego obszar wsparcia. Piszę „co najmniej”, gdyż liczba Nadodrzy jest przedmiotem moich prywatnych badań, na podstawie których stwierdzam, ze jest ich co najmniej tyle ilu Wrocławian, a liczbę tę tworzą obrazy wyłaniające się z opinii o tym miejscu. Mamy zatem „niebezpieczne Nadodrze” i „artystyczne Nadodrze”, mityczne lwowskie Nadodrze” i „Nadodrze aktywistów”, „rzemieślnicze Nadodrze”, „Nadodrze miasto w mieście”, „Nadodrze gwiazda mediów”, „Nadodrze nagradzane” i po prostu Nadodrze jego mieszkańców – zgoła odmienne od tego funkcjonującego w opinii  nie-mieszkańców. Oceny tego miejsca są często bardzo skrajne i przeciwstawne sobie, a istota tego problemu wieloznaczności jest jednym z głównych czynników zaburzających sprawną komunikację między aktorami zaangażowanymi w rozwój tego osiedla. Mam tu na myśli oczywiście aktywistów, przedsiębiorców, organizacje i instytucje społeczne i kulturalne, inwestorów i magistrat.

Garść niezaprzeczalnych faktów na temat Nadodrza. Jest to osiedle z 35 tysiącami mieszkańców o zróżnicowanym statusie społecznym; historyczne śródmieście Wrocławia, z XIX wieczną zabudową, która bardziej ucierpiała w wyniku upływu czasu niż bomb zrzucanych na Festung Breslau; „samowystarczalne” handlowo-usługowo, z zanikającymi zakładami rzemieślniczymi, liczną reprezentacją mniejszości romskiej i ukształtowaną przez pokolenia siecią relacji sąsiedzkich przy jednoczesnym niskim poziomie odpowiedzialności za swoje otoczenie. Obok siebie prężnie funkcjonują tu historia i nowoczesność, np. pionierskie Pomaturalne Studium Kształcenia Animatorów i Bibliotekarzy, przedwojenny Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja i  aspirujące do europejskich metropolii Hotel Plaza i kompleks Bema Plaza – siedziby Google, Nokia Siemens, UPS, które wpływa na kształt swojego otoczenia – jak grzyby po deszczu powstają wokół niego lokale gastronomiczne „karmiące” rzesze pracowników tych firm.

W wyniku interwencji finansowej ze środków unijnych (dofinansowanie w wysokości 45,4 mln zł) odnowiono 6 wnętrz podwórzowych o powierzchni niemal 6 ha, 3 parki o powierzchni niemal 7 ha, 4 zespoły oficyn na cele kulturalne i społeczne, 2 szkoły wraz terenami zewnętrznymi, komisariat, 37 kamienic należących do Wspólnot Mieszkaniowych (części wspólne, a nie mieszkania) oraz zainstalowano 40 kamer. Dzięki temu i dzięki dobremu pijarowi dla rewitalizacji doszło tu do nagromadzenie instytucji pomocowych, kulturalnych i artystycznych, organizacji pozarządowych, inwestycji deweloperów.

Koordynowanie rozwoju lokalnego w obliczu tylu wyzwań stanowi nie lada przedsięwzięcie i opiera się bardziej na budowaniu wzajemnych relacji, atmosfery współpracy i dialogu niż podręcznikowych metodach zarządzania procesem.

  1. Łokietka 5-Infopunkt Nadodrze

W 2007 roku jako Fundacja Dom Pokoju realizowaliśmy projekt Ginące Zawody Śródmieścia, którego celem było spisywanie historii dokumentacja fotograficzna tradycyjnych zakładów rzemieślniczych. Wtedy właśnie Biuro Rozwoju Gospodarczego postanowiło włączyć nas wraz z tym projektem do działań na rzecz rewitalizacji Nadodrza. Wówczas mało kto, łącznie z nami, zdawał sobie sprawę z tego, że w ogóle coś się zacznie dziać na tym osiedlu. I tak staliśmy się partnerem w tzw. Lokalnej Grupie Wsparcia, w której skład wchodziły prócz Urzędu Miejskiego również Rada Osiedla Nadodrze i Dolnośląska Izba Rzemieślnicza. Współpraca w ramach grupy miała niestety charakter zadaniowy i realizowana była na linii magistrat-partner.  Zrealizowaliśmy wówczas, w ramach naszego zadania, z Fundacją Visionica pierwszy, trzyminutowy materiał filmowy o tym co czeka w najbliższych latach Nadodrze – dla mieszkańców, mediów i jako materiał promocyjny magistratu w projekcie URBAMECO oraz współorganizowaliśmy lokalne seminarium dla ekspertów Programu Urbact. Dużo rozmawialiśmy o potrzebie skoordynowania przepływu informacji między magistratem i mieszkańcami i tak powstała idea Infopunktu.

Od 2010 roku realizujemy stale rozwijaną koncepcję Łokietka 5-Infopunktu Nadodrze będącego połączeniem punktu informacji o rewitalizacji, zwornika między mieszkańcami a Urzędem Miasta i centrum animacji lokalnej – bez konkretnych narzędzi i kompetencji nadanych przez magistrat.

W wyniku naszych doświadczeń, ale przede wszystkim w efekcie oszacowania skali potrzeb lokalnych, przyjęliśmy z czasem model działania w Łokietka 5, którego uproszczony zapis wygląda następująco:

– DIAGNOZA PROBLEMU,

– OPRACOWANIE KONCEPCJI ROZWIĄZANIA,

-.TESTOWANIE KONCEPCJI W PRZESTRZENI NADODRZA,

– EWALUACJA

– OPRACOWANIE MODELU DZIAŁANIA DLA TEGO TYPU PROBLEMÓW,

– UPOWSZECHNIENIE MODELU DZIAŁANIA.

 

  1. Wielopoziomowe zarządzanie na Nadodrzu. Doświadczenia

Początki – diagnoza, rozeznanie środowiska i możliwości współpracy z magistratem.

W latach 2010-2012 profil naszych działań został zdefiniowany jako prowadzenie punktu informacji i wspierania rewitalizacji społeczno-gospodarczej. W tym czasie, oprócz informowania o Lokalnym Programie Rewitalizacji i usprawniania komunikacji między mieszkańcami a magistratem w tym zakresie, inwentaryzowaliśmy zasoby Nadodrza, odnawialiśmy z mieszkańcami wnętrza podwórzowe nieuwzględnione do remontów, organizowaliśmy projekty edukacyjne, kulturalne, wystawy, koncerty, wernisaże, a także cykl debat o Wrocławiu „Habeas Lounge” z Muzeum Współczesnym Wrocław. Wspieraliśmy również magistrat współtworząc koncepcję Centrum Rozwoju Zawodowego Krzywy Komin, organizowaliśmy konsultacje społeczne z wykonawcami remontów podwórek, a także konsultacje tworzonej przez miejską Spółkę Wrocławska Rewitalizacja – strategii pod nazwą Masterplan dla Nadodrza (przyjętą w lipcu 2013 roku). Zorganizowaliśmy również cykl seminariów pn. Wszyscy Mieszkańcy Nadodrza – SĄSIEDZI/ OBYWATELE /SPOŁECZNOŚCI z przedstawicielami instytucji i organizacji odpowiedzialnych za aktywizację zawodową osób niepełnosprawnych oraz wspierających ekonomię społeczną w celu diagnozy problemów i możliwości współpracy.

Zaczyn

Nadodrze Masakrytycznie. Kultura Zmiany

Pod koniec trzyletniego okresu prowadzenia Infopunktu w grudniu 2012 roku wraz z ekspertami i gronem partnerów poszerzonym m.in. o Towarzystwo Urbanistów Polskich, Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia zorganizowaliśmy czterodniowe wydarzenie  „Nadodrze Masakrytycznie. Kultura Zmiany”, które składało się z konferencji z udziałem zagranicznych prelegentów, poświęconej rewitalizacji, warsztatom dla mieszkańców i aktywistów, rozproszonego kiermaszu Noc Galerii na Nadodrzu, prezentacji spółdzielni socjalnych, wydarzeń kulturalnych oraz  Pierwszego Dolnośląskiego Kongresu Ruchów Miejskich. Celem całości była integracja różnych środowisk zaangażowanych w rewitalizację, podsumowanie trzech lat doświadczeń we współpracy i próba odpowiedzi na pytanie „co dalej?”. Nazwa Masakrytycznie odnosiła się do idei rowerowych mas krytycznych. Chodziło nam o zebranie wszystkich „zainteresowanych” w jednym miejscu, a także próbę stworzenia wspólnej wizji, manifestu chęci współpracy. Rozwinięcie nazwy „Kultura Zmiany” nawiązujące do słów Gandhiego „ty musisz być zmianą, którą chcesz widzieć w świecie” miało rozpocząć nową erę działania w mieście, odrzucenia klasycznego podziału na „nas” i „ich”, wytworzenie klimatu dla współpracy.

Wrocławski Budżet Obywatelski 2013

Rok 2013 oprócz wspomnianych Laboratoriów Kultury stało we Wrocławiu pod znakiem Budżetu Obywatelskiego. Tak się złożyło, że jeden z naszych kolegów, Wojciech Kębłowski, również zresztą mieszkaniec Nadodrza, w swojej pracy dyplomowej w ramach Urban Studies w Brukseli zebrał międzynarodowe doświadczenia w zakresie budżetu partycypacyjnego. Dlatego zaangażowaliśmy się w debatę na temat Budżetu Obywatelskiego Wrocławia, w którym zabrakło nam przede wszystkim elementu edukacyjnego, partycypacyjnego. Z Towarzystwem Upiększania Miasta Wrocławia złożyliśmy w ramach naboru wniosków propozycję wydzielenia z puli 300 000 zł dla osiedla Nadodrze z 3 000 zł na obsługę promocyjną. W przypadku pozytywnej oceny projektu deklarowaliśmy kompleksowe, bezfinansowe przeprowadzenie procesu edukacyjno-partycypacyjnego z mieszkańcami Nadodrza, podzielonego na ten cel na 5 części i pomoc w opracowaniu przez nich konkretnych pomysłów na wykorzystanie tej puli. Wartością dodaną tego działania miał być model osiedlowego wdrażania procesu edukacyjno-partycypacyjnego dla przyszłych Wrocławskich Budżetów Obywatelskich. Wniosek został odrzucony ze względów formalnych, czego się spodziewaliśmy od samego początku. Dla nas przedstawienie tej koncepcji było wyrazem gotowości do współpracy, a także formalnego zgłoszenia uwagi do Budżetu Obywatelskiego, który nie został poprzedzony konsultacjami społecznymi. Efekt? Przygotowania do WBO 2014 uwzględniły to narzędzie demokracji bezpośredniej i magistrat otworzył się na rozmowy ze społecznikami, padła również deklaracja, że tym razem będzie więcej punktów informacyjnych – w tym prawdopodobnie w Łokietka 5-Infopunkcie Nadodrze.

Oddolna Rada Seniorów Nadodrza., strategia Masterplan 60+, Mapa Barier

Dzięki wsparciu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zrealizowaliśmy również w 2013 roku projekt „Stallone i Szapołowska też zdmuchnęli 60 świeczek czyli Senior na Nadodrzu”. Zaktywizowaliśmy seniorów mieszkających i działających na Nadodrzu do działań obywatelskich w ramach 4 departamentów tematycznych prowadzonych naszą autorską metodą juniormentoringu. Dzięki współpracy międzypokoleniowej udało nam się powołać Radę Seniorów Nadodrza, wykreować 2 marki lokalne „Specjały Nadodrza” i „Złoto Nadodrza”, załatwić naprawę wielu dziurawych rynien, chodników, a także zainicjować i rozwinąć projekt „Nadodrze z Pamięci” zbierający wspomnienia mieszkańców. Stworzyliśmy wspólnie z ekspertami i seniorami oddolną strategię rozwoju Nadodrza pt. „Masterplan 60+” będącą koreferatem do wydanej miesiąc później wspomnianej już strategii Spółki Wrocławska Rewitalizacja. Znając ją na długo przed rozpoczęciem projektu z seniorami wiedzieliśmy, że będzie wymagała uzupełnienia o potrzeby poszczególnych grup mieszkańców oraz pomysły na rozwiązania ich problemów i wykorzystanie ich potencjału. Kilka zaproponowanych tam rekomendacji uzyskało poparcie magistratu i partnerów społecznych, m.in. rozszerzono politykę rozwoju gospodarczego Nadodrza o zaproponowane przez nas marki lokalne.

Wspomniane wcześniej pomaturalne studium SKiBA w listopadzie tego roku zainspirowane potrzebami seniorów zawartymi w Masterplanie 60+, otworzyło humanistyczne Studium III Wieku, a miejskie Centrum Rozwoju i Informacji Społecznej aktywnie włącza naszą Radę i ekspertów w realizowane dla wrocławskich seniorów działania.

Oprócz konkretnych działań lokalnych ten projekt wniósł jeszcze doświadczenia warte wykorzystania na poziomie krajowym. Przede wszystkim model (edukacyjno-animacyjny) tworzenia obywatelskich rad seniora. Jest to o tyle ważne, że 11 października 2013 Sejm – uwzględniwszy poprawki Senatu – przyjął nowelizację ustawy o samorządzie gminnym, która wprowadza możliwość tworzenia rad seniorów w gminach i ich jednostkach pomocniczych. Nasz model opisany szczegółowo w Masterplanie 60+ stanowi prekursorskie rozwiązanie w tym zakresie.

Dodatkowo we współpracy z dr Hanną Marszałek i dr Kamilą Adamczyk z Uniwersytetu Przyrodniczego, przy zaangażowaniu studentów V roku architektury krajobrazu, opracowana została kompletna mapa inwentaryzująca bariery architektoniczne na Nadodrzu uwzględniająca ograniczenia osób starszych oraz osób z niepełnosprawnościami – niewidomych, głuchych i z ograniczona motoryką (o kulach i na wózkach inwalidzkich). Mapa zawiera propozycje niskobudżetowych sposobów i przykładów niwelowania barier dla najemców lokali użytkowych, jest również dokładnym dokumentem inwentaryzacyjnym dla projektów takich jak choćby koncepcja uspokojenia ruchu, ale co najważniejsze stanowi modelowy przykład współpracy no-budget między uczelnią i NGO na rzecz rozwoju lokalnego. Warto podkreślić, że jest to druga po Warszawskiej Mapie Barier tego typu inicjatywa i jak pokazuje doświadczenie warszawskiego realizatora – Stowarzyszenia SISKOM – stanowi pomysł na ekonomię społeczną – kontraktowanie usług audytu dostępności przestrzeni publicznej z magistratu na organizację pozarządową.

Kontraktowanie usług publicznych

Jeśli chodzi o kontraktowanie usług publicznych to uważamy to rozwiązanie, wzorem Holandii czy Anglii, za cel profesjonalizacji organizacji pozarządowych oraz wyraz dojrzałej współpracy administracji i trzeciego sektora. Dlatego taką współpracę w wymiarze lokalnym wspieramy na poziomie „Partnerstwa Razem dla Nadodrza”, któremu liderujemy, a które zrzesza instytucje pomocy społecznej, szkoły i NGO z terenu osiedla. Jego celem jest przepływ informacji oraz wspólna realizacja działań lokalnych. Sprawdza się to także w przypadku realizacji projektów indywidualnych, gdzie spotkania w ramach partnerstwa i osobista znajomość liderów pozwala dopasować wsparcie do potrzeb, ale i  sprawnie monitorować i dokonywać ewaluacji działań.

Odczuliśmy to wychodząc z propozycją rozwiązania problemu agresji wśród uczniów za pomocą programów Zarządzania konfliktem i mediacji rówieśnicznych (metody „conflict management”), które transferujemy z Holandii. Programy są dopasowane do indywidualnych potrzeb szkół, a ich testowanie wraz ze wszystkimi wychowawcami i dyrektorami niweluje napotykane problemy i wpływa na ograniczenie aktów agresji.  Na bazie tych doświadczeń , a także tych wynikających z powołania koalicji mediatorów oraz wcześniejszej skutecznej realizacji usługi aktywizacji społecznej beneficjentów MOPS, zakontraktowano z nami opracowanie i przeprowadzenie lokalnej kampanii społeczno-informacyjnej dotyczącej mediacji sąsiedzkich.

Od 2015 roku koordynujemy również projekt Pogotowia Mediacyjnego, czyli darmowych porad mediacyjnych dla wszystkich we Wrocławiu. Projekt powstał we współpracy z Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego i jest finansowany ze środków Gminy Wrocław. Fundacja Dom Pokoju odpowiada nie tylko za obsługę Pogotowia (telefon dostępny codziennie od 9 do 17, organizacja mediacji i dbanie o standardy oferowanych usług), ale również koordynuje powstanie Dzielnicy Pokoju – międzyinstytucjonalnej sieci współpracy (Policja, Straż Miejska, MOPS, Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne, lokalne NGO i szkoły) i popularyzuje wiedzę na temat mediacji jako szybszej i wygodniejszej metody rozwiązywania sporów.

Działania dla społeczności lokalnej

Oprócz wspomnianych powyżej dużych przedsięwzięć, stale realizujemy projekty dla i z mieszkańcami/użytkownikami Nadodrza. Organizujemy letnie festyny podwórkowe, edukacyjne gry miejskie dotyczące architektury i historii Nadodrza, doroczny Turniej Football Przeciwko Rasizmowi na boiskach szkolnych na Nadodrzu, angażujemy wolontariuszy zagranicznych i studentów w animację dzieci i młodzieży, prowadzimy Bibliotekę Sąsiedzką, organizujemy Noce Nadodrza, prezentujące potencjał artystyczny osiedla. Ponadto wspieramy starych rzemieślników w problemach administracyjnych i lokalowych, łączymy ich z młodymi designerami i projektantami, którzy wspierają ich np. w sferze marketingu i promocji, przy okazji własnych działań lub proponują mariaże tradycji z nowoczesnością. Inwentaryzujemy działalność gospodarczą na Nadodrzu, wskazując gdzie są nisze, a czego jest zbyt dużo, co się sprawdza, a gdzie nie ma szans na sukces i dlaczego. Promujemy odważnych i pracowitych pomagając odnowić i nadać blask witrynom, na Mapie Małolata wyszczególniamy miejsca przyjazne dzieciom i ich rodzicom, na mapie Specjałów Nadodrza – odkrywamy bogactwo nadodrzańskich smaków. Jako pierwsi wydzierżawiliśmy podwórko we Wrocławiu na rzecz stworzenia miejsca odpoczynku dla mieszkańców, uczymy się w nim ogrodnictwa. Przecieramy szlak formalno-prawny, ale i projektowo-organizacyjny dla innych chętnych do działania w przestrzeniach Nadodrza.

  1. Plan: Dialog i współpraca

Łokietka 5-Infopunkt Nadodrze od zawsze było miejscem spotkań różnych środowisk, zainteresowanych rozwojem miasta jako zjawiska urbanistyczno-społecznego. W trakcie debat, seminariów, pokazów filmowych, połączonych z dyskusjami czy innych spotkań przeanalizowano tu wiele wizji, inwestycji, programów, wyzwań i zagrożeń, które wynikały z posunięć magistratu. Niejednokrotnie radni i urzędnicy brali udział w tych dyskusjach, często były one przedmiotem artykułów w prasie, kontynuowane w trakcie audycji radiowych, programów telewizyjnych. Jednak ze względu na brak zorganizowanej formalnie i skutecznej komunikacji, a przez to włączania rekomendacji i uwag (poza wnioskami do Prezydenta czy Rady Miejskiej składanymi przez Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia), często bardzo emocjonalne dyskusje bez konstruktywnej ich kontynuacji, nie ujmując im twórczej i edukacyjnej roli, jeszcze bardziej eskalowały frustrację uczestników tych spotkań.

Potrzeba usystematyzowania komunikacji, a także ogromny zasób wiedzy zgromadzonej w zaangażowane w dyskusję o mieście/Nadodrzu organizacje i ekspertów, bagaż doświadczeń i pakiety gotowych modeli to powody, które skłoniły nas do stworzenia koncepcji sieciowego thinktanku ekspercko-badawczo-partycypacyjnego na rzecz współtworzenia polityk miejskich.

W sferze badań koncepcja ta zawiera kilka elementów składowych. M.in. zaproponowany przez Łukasza Medekszę – wiceprezesa wrocławskiego oddziału Towarzystwa Urbanistów Polskich projekt stworzenia Obserwatorium Kapitału Społecznego, który wykorzystując prowadzone przez Łokietka 5 inwentaryzacje oraz dane z Systemu Informacji Przestrzennej Wrocławia, uzupełniając je o pomiary m. in. kapitału społecznego (na podstawie nowych, dodatkowych wskaźników) byłby w stanie analizować potencjały i problemy poszczególnych osiedli i współtworzyć strategie ich rozwoju. Kolejnym elementem badawczym byłyby tworzone narzędzia, np. do analizy rzeczywistego zbiorowego i indywidualnego transportu na danym obszarze oraz weryfikacji polityki mobilności miasta (dzięki badawczym doświadczeniom Fundacji Illimites).

Wizja sieciowego think tanku jest nie przypadkowa. W sierpniu 2013 ogłoszono wybory na kolejną kadencję Wrocławskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Razem z Przemysławem Filarem, prezesem Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia zaproponowaliśmy swoje kandydatury jako tandem, który obsługiwany przez społeczny sekretariat, miałby prezentować szerokie spektrum opinii organizacji nt. przedstawianych Radzie dokumentów, programów i strategii. Naszą propozycję współpracy poparło około 30 organizacji wrocławskich, dzięki czemu oboje weszliśmy do Rady, a mnie mianowano jej wiceprzewodniczącą. W 2015 zostałam wybrana przewodniczącą WRDPP, a działając w Radzie zrealizowaliśmy szereg działań w tym nurcie na poziomie NGO-Gmina Wrocław w ramach programu Dialog i Współpraca, czy sondaż społeczny czujnik.org – oparty na metodyce Lokalnego Indeksu Jakości Współpracy. To doświadczenie upewnia nas, że organizacje te są gotowe do włączenia się w dialog z magistratem i że koncepcje zorganizowania tego dialogu są z jednej strony absolutnie niezbędne, a z drugiej stanowią pierwszy krok w drodze tworzenia sieciowego thinktanku włączającego się w kreowanie polityk miejskich.

W październiku 2013 roku włączyliśmy się w akcję Masz Głos Masz Wybór Fundacji im. Stefana Batorego i tym samym przystąpiliśmy do działań zmierzających do zmiany statutu Wrocławia poprzez umocowanie w nim obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, określenie warunków jej funkcjonowania, a przez to umożliwienie mieszkańcom zgłaszania projektów uchwał. Oczywiście mieszkańcy mają możliwość zgłaszania wniosków do wybranych organów władzy. „Przedmiotem wniosku może być propozycja uchwały, ale sens odrębnego uregulowania obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej leży gdzie indziej. Chodzi mianowicie o zapewnienie odpowiedniej rangi tego rodzaju aktywności obywateli i odpowiedniego trybu postępowania w takich przypadkach. Inicjatywa, jest aktem zbiorowym, łączącym współdziałanie pewnej grupy obywateli zainteresowanych jakimś aspektem dobra wspólnego. Wniosek jest dedykowany przede wszystkim aktywności indywidualnej (choć oczywiście może go popierać wiele osób) wobec organów władzy. Tryb rozpatrywania wniosku, to procedura stricte administracyjna, skrojona raczej pod potrzeby władzy wykonawczej a nie stanowiącej. Relacja władza-obywatel bliższa jest w tym przypadku modelowi urząd-petent. W tym przypadku chodzi o ustanowienie bardziej partnerskiej, pro-partycypacyjnej relacji między władzą i obywatelem, która da mu większe możliwości uczestnictwa w procesie sprawowania władzy, niż tylko wymienianie się pismami.” [1] Dlatego, aby już sam proces tworzenia projektu funkcjonowania obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej miał charakter partycypacyjny, zaplanowaliśmy cykl konsultacyjny, który rozpoczął się od seminarium w Sali Sesyjnej Rady Miasta współorganizowanego z Łukaszem Wyszkowskim – Przewodniczącym Komisji Statutowej Wrocławia. Odtąd inicjatywy Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego cieszą się dużą popularnością i są regularnie funkcjonującym narzędziem włączania obywateli w realizację zadań w mieście.

Równolegle do powyższych działań bierzemy aktywny udział w konferencjach, seminariach, projekcie Gminy Wrocław i Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej dotyczącym wypracowania technik konsultacyjnych dla Programu Współpracy z NGO. Konsultowaliśmy koncepcję zagospodarowania miejskiej hali targowej Grafit, zgłaszaliśmy uwagi do Programu Współpracy z NGO we Wrocławiu, Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020, Parku Kulturowego Stare Miasto – projektu magistratu. Organizujemy regularne spotkania w Łokietka 5 z dyrektorami departamentów Urzędu Miejskiego w celu prezentacji naszych działań i wsparcia przepływu informacji. Uczestniczyliśmy w tworzeniu Raportu o mieście – Wrocławiu w tygodniku Polityka. Cały czas staramy się rozwijać, choćby przez udział w Akademia Liderów Rozwoju Lokalnego Polish Governance Institute, podpatrujemy doświadczenia innych miast, uczestniczymy w Ogólnopolskim Kongresie Ruchów Miejskich.

  1. Dlaczego to robimy – cel, wizja i misja.

Z opisanych działań wyłania się dość prosta wizja na zarządzanie wielopoziomowe w skali osiedla i szerzej – w odniesieniu do przestrzeni publicznej miasta. Chodzi nam w niej o tworzenie formalnie uznanych mechanizmów dialogu obywatelskiego, animowanie współpracy między partnerami lokalnymi i tzw. ruchami miejskimi, organizowanie zaplecza badawczo-eksperckiego w oparciu o sieć tych organizacji.

Jakość i regularność tych działań ma na celu ukonstytuowanie pozycji sieci jako partnera do dialogu dla magistratu, a przez to wielowątkowe (oparte m.in. o dialog obywatelski i kontraktowanie usług eksperckich) włączanie jej w proces tworzenia polityk miejskich, strategii rozwoju, planów inwestycyjnych, krótko i długofalowych projektów oraz przedsięwzięć o charakterze porównywalnym do Europejskiej Stolicy kultury 2016. Słowem – celem tych działań jest sprawne funkcjonowanie nowego modelu zarządzania publicznego. Ważnym aspektem tego modelu jest podejście decentralizacyjne i zwiększanie samorządności osiedli.

Podnoszenie jakości życia mieszkańców Wrocławia przy maksymalnym zaangażowaniu ich w ten proces to misja,  która przyświeca naszym działaniom i dążeniom.

  1. Podsumowanie

Należy podkreślić, że nasze dążenia do wypracowania i uznania zarządzania wielopoziomowego miastem to proces pozbawiony precyzyjnie określonej strategii, jednak o jasno wyznaczonych wartościach, misji i wizji. W pewnym sensie można te dążenia uznać bardziej za lejtmotyw niż cel nadrzędny wszystkich naszych działań. Świetnie pasuje tu określenie „standard minimum”. To również intuicyjnie i na bieżąco – wręcz spontanicznie realizowana sekwencja przeplatających się działań o charakterze ogólnomiejskim jak i tych nacelowanych na rozwój lokalny Nadodrza. To podejście innowacyjne do każdego przedsięwzięcia i jednak w dużej mierze uzależnienie od kryteriów konkursów na dotacje ze środków publicznych. To dwie nachodzące na siebie sfery. Pierwsza kreowana przez aktorów rewitalizacji społeczno-gospodarczej Nadodrza, z silną tożsamością lokalną – Laboratorium (rozwoju lokalnego i dialogu obywatelskiego) Nadodrze. Druga to sieć eksperckich ruchów miejskich, których celem jest uczestnictwo w tworzeniu polityk, współdecydowanie o mieście.

Sfery te różnią się od siebie także formułą. Pierwsza jest efektem synergii działań członków formalnie zawiązanego Partnerstwa Razem dla Nadodrza, którą Łokietka 5 stara się poddawać ciągłej ewaluacji i opracowywać w formie modeli. Drugą charakteryzuje brak formalnej umowy i wspólnie określonych zasad, otwarta formuła, animacja ze strony Łokietka 5 i TUMW z naciskiem na budowę dobrych relacji, warunków do współpracy i dialogu. W dużej mierze więc osią tych działań jest Nadodrze, które będąc pod lupą uwagi Wrocławian i magistratu ma szansę być laboratorium, w którym wygenerowany zostanie hybrydowy model wielopoziomowego zarządzania publicznego. Niemniej doświadczenie pokazuje nam, że to istnienie miejsc lokalnych, animujących społecznie i obywatelsko, elastycznych, z zapleczem organizacyjno-technicznym do różnych działań i zespołem ludzi z otwartymi głowami, którym naprawdę zależy na ich osiedlu/mieście, jest w stanie w sposób konsekwentny prowadzić taki eksperyment. Za co, na ręce moich kolegów i koleżanek, a zwłaszcza Mai Zabokrzyckiej i Doroty Whitten składam gratulacje i podziękowania. Bez ich zaangażowania i społecznej w dużej mierze pracy nic, o czym mowa w tym artykule by się nie wydarzyło.

Karolina Mróz

_DSC7176prezes Fundacji Dom Pokoju; niestrudzona aktywistka, koordynator projektów i animatorka działań Fundacji; propagatorka idei synergii
w działaniach pozarządowych, a obecnie również przewodnicząca Wrocławskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego; aktywna szczególnie
w kontekście konsultowania lokalnych polityk miejskich oraz propozycji uchwał, a także wypracowywania innowacyjnych modeli współpracy między NGO’sami a Urzędem Miasta;

 

[1] Obywatelska inicjatywa uchwałodawcza – prawo i praktyka, Grzegorz Makowski http://www.academia.edu/4497022/Obywatelska_inicjatywa_uchwalodawcza_-_prawo_i_praktyka

Inni etnicznie we wrocławskiej szkole – zróżnicowanie wewnętrzne, kręgi towarzyskie, relacje społeczne

Julita Makaro, Uniwersytet Wrocławski

SONY DSC

Dla zrozumienia potrzeb grup mniejszościowych konieczne jest porzucenie perspektywy problematyzowania rzeczywistości z perspektywy grupy dominującej. Obszarem, na którym ujawniają się różnego rodzaju napięcia między większością i mniejszością etniczną jest szkolnictwo powszechne. Dla uczniów to często miejsce pierwszych kontaktów z odmiennością kulturową. Za ważną i wartościową należy zatem uznać możliwość poznania szkolnej codzienności z perspektywy dzieci o innym niż polskie pochodzeniu etnicznym lub narodowym. Ich upodmiotowienie w refleksji nad położeniem Innych etnicznie w szkole pozwoli również porzucić perspektywę osób dorosłych, których postrzeganie upośledzonej sytuacji mniejszościowej bywa obudowane wypracowanymi przez grupę strategiami.

Rozpoczęcie edukacji do wielokulturowości (choć bardziej precyzyjnie należałoby mówić o zróżnicowaniu etnicznym struktury społecznej, która z wielokulturowością nie jest tożsama), nieuchronnie nadchodzącej w związku z intensyfikującymi się migracjami, powinno zaczynać się jak najwcześniej. Rozpoznanie zjawiska zróżnicowania etnicznego w szkole z perspektywy mniejszościowej jest z jednej strony niezbędne dla stworzenia i wdrożenia odpowiednich programów edukacyjnych, z drugiej stanowić może istotny zasób dla tworzenia mechanizmów zarządzania zróżnicowaniem etnicznym.

Niewielkie nasycenie struktury wrocławian mieszkańcami o innym niż polskie pochodzeniu etnicznym i narodowym sprawia, że trudno w życiu codziennym nabyć kompetencji w zakresie realizowania wielokulturowych praktyk, bowiem o wielokulturowości można mówić gdy mamy do czynienia ze zjawiskiem bardziej złożonym niż współwystępowanie w określonej przestrzeni różnych zbiorowości etnicznych[1]. Pomijając w tym miejscu dyskusje o teoretycznych wyzwaniach wielokulturowości (logiki uznania/podkreślania/ukrywania cech dystynktywnych mniejszości, obecności bądź braku grupy dominującej, wytwarzania nowego ładu kulturowego) uważamy za niezbędne dla jej zaistnienia występowanie codziennych kontaktów między przedstawicielami różnych kultur, negocjowanie systemu aksjonormatywnego, stanowiącego podbudowę dla codziennej koegzystencji, uznawanie stanu zróżnicowania za „normalny” z uwzględnieniem potencjalnych konfliktów[2]. Prezentowane opracowanie ma charakter wstępnej diagnozy metodologicznej i merytorycznej – służy zidentyfikowaniu trudności i ograniczeń postępowania badawczego oraz zaprezentowaniu wstępnych ustaleń, charakteryzujących sytuację Innych etnicznie we wrocławskiej szkole[3]. Już sama konceptualizacja i próba zaprojektowania zwiadu socjologicznego pokazały wiele dylematów do rozstrzygnięcia i problemów do pokonania.

  1. Wewnętrzne zróżnicowanie kategorii innych etnicznie

Trudności w podejmowaniu spójnej refleksji teoretycznej oraz prowadzenia badań wśród Innych etnicznie wynika w dużej mierze z wewnętrznego zróżnicowania tej kategorii, pomimo wspólnego mianownika – innego niż polskie pochodzenia etnicznego – przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych od obcokrajowców dzieli wiele, a dodatkowo obie wskazane zbiorowości są tworzone przez różniące się między sobą całości. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, iż w problematykę zróżnicowania kulturowego w szkole włączane są kategorie niespełniające kryterium inności etnicznej, co zostanie szerzej omówione poniżej.

  • Mniejszości narodowe i etniczne

Dzieci pochodzące z mniejszości narodowych i etnicznych są obywatelami polskimi i członkami grupy, której formalnie przyznano taki status. Wśród zamieszkujących Wrocław mniejszości narodowych i etnicznych znajdziemy takie, które są silnie zintegrowane i w życiu codziennym nie odczuwają (albo deklarują, że nie odczuwają) wyraźnych konsekwencji swojego pochodzenia i odrębności kulturowej, nie różnią się wyglądem; również te bardzo nieliczne, nieposiadające w swym gronie dzieci; oraz te, które charakteryzuje duży dystans kulturowy i inność wizualna (strój, kolor skóry, rysy twarzy). Zatem zbiorowość wyodrębniona formalnie w oparciu o jedno kryterium, wcale taka homogeniczna nie jest.

  • Obcokrajowcy

Kolejną zbiorowość stanowią obcokrajowcy, których status jest jeszcze bardziej złożony. Mogą to być bowiem ludzie, których pobyt w Polsce jest zalegalizowany bądź nie, którzy są tu krótkotrwale bądź z dłuższą perspektywą pobytową, powodem ich przyjazdu do Polski jest uchodźctwo bądź motywacje ekonomiczne lub edukacyjne. Relacje między grupą dominującą a imigrantami przebiegać będą wedle różnych wzorów ze względu na czas przebywania Innych etnicznie w Polsce (częściowo zintegrowani lub nie), miejsce pochodzenie (bliscy sąsiedzi, Europejczycy lub pochodzący z innych, odległych części świata), „widzialność” ich odrębności bądź jej brak, ale również powody, dla których się tu znaleźli (rywalizujący o miejsca na rynku pracy bądź wypełniający na tym rynku istniejące luki).

  • Repatrianci i „kolorowe dzieci”

Dzieci repatrianci oraz dzieci o innym kolorze skóry, wyglądzie zewnętrznym mają nie tylko polskie pochodzenie (zatem kryterium odmienności etnicznej nie ma tu zastosowania), ale i wychowywane są zazwyczaj w polskich rodzinach. Wydaje się, że kluczowym kryterium, pozwalającym wpisywać dzieci o podanych charakterystykach w zjawisko „wielokulturowej szkoły”, jest takie ich naznaczanie przez grupę dominującą – wschodni akcent lub ciemny kolor skóry sprzyjają definiowaniu ich jako Innych. Tym samym teoretycznie wątpliwa koncepcja zyskuje empiryczne uzasadnienie.

  1. Prowadzenie badań wśród dzieci wśród innych etnicznie
    • Dostępność

Możliwość dotarcia do respondentów jest bardzo utrudniona za sprawą sygnalizowanego już zróżnicowania wewnętrznego omawianej kategorii społecznej oraz jej niewielkiej liczebności. Rozproszenie przestrzenne czy brak bazy rejestrującej osoby i miejsca ich zamieszkania, powodują że dotarcie do przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych jest trudne. Wiadomo jedynie, iż we Wrocławiu uczy się 149 uczniów obcokrajowców, w kilkudziesięciu szkołach. Dodatkowa komplikacja wynika z istnienia szkół publicznych i niepublicznych (oferta tych ostatnich jest czasami skierowana specjalnie do niektórych grup mniejszościowych). Dostępność badanych zależy zatem od wiedzy wyjściowej badacza o ich rozmieszczeniu w poszczególnych szkołach, która może być wspomagana przez kompetentne w tym zakresie podmioty działające na rzecz Innych etnicznie lub z nimi współpracujące.

Badanie realizowane przez organizację trzeciosektorową ma między innymi atut w postaci rozbudowanej sieci kontaktów (znajomość środowiska organizacyjnego zajmującego się Innymi etnicznie), umożliwiającej uruchomienie kuli śniegowej w poszukiwaniu osób do badania. Doświadczenia omawianego w tym artykule zwiadu badawczego pokazały z jednej strony efektywność takiego postępowania (wyrażające się pośredniczeniem w dystrybucji narzędzia lub pomocą w zbieraniu wypowiedzi), z drugiej – poważne jego ograniczenia.

Można zidentyfikować kilka przyczyn braku zaangażowania w procedurę badawczą:

1) organizacje (ich członkowie) faktycznie nie miały możliwości udzielenia pomocy,

2) organizacje (ich członkowie) nie byli do końca przekonani o słuszności podjętych działań, postrzegali je głównie jako dodatkowe obciążenie pracą,

3) organizacje (ich członkowie) projekt badawczy zdefiniowały w kategoriach konkurencji i ingerowania w pole ich działalności,

4) organizacje (ich członkowie) ideę badania zdefiniowali jako sprzeczną z istotą ich działalności.

W ostatnim przypadku dotykamy kwestii kluczowej dla zajmowania się obecnością w przestrzeni miasta Innych etnicznie, czyli paradoksów polityki uznania. Nie zawsze jasne jest, iż większość działań podejmowanych na rzecz mniejszości narodowych i etnicznych, obcokrajowców, osób o odmiennym wyglądzie zewnętrznym, zazwyczaj mających przeciwdziałać szeroko rozumianej dyskryminacji i zajmowaniu upośledzonych pozycji społecznych, de facto w jakiejś mierze naznaczają i podkreślą (utrwalają) odrębność tych kategorii[4]. Brak reakcji i chęci współpracy ze strony części potencjalnych partnerów można rozumieć jako poddawanie w wątpliwość celowości i sensowności prowadzenia badań wśród Innych etnicznie (przywoływanie argumentu o stygmatyzującej i utrwalającej upośledzoną pozycję respondentów roli badań), ale również konkurencyjności rynku NGO`sów.

  • Metodologia

Kształt prowadzonego zwiadu był w dużej mierze zdeterminowany możliwościami organizacyjnymi i finansowymi prowadzących. Omówione już problemy z dotarciem do respondentów narzuciły konieczność doboru próby metodą kuli śniegowej. Dylemat między wyborem metodologii jakościowej lub ilościowej był rozstrzygany z wykorzystaniem argumentów merytorycznych i organizacyjnych. Te pierwsze sugerowałyby przeprowadzenie wywiadów swobodnych, w których respondenci w sposób nieograniczony czasowo ani problemowo mogliby opowiedzieć o swoim życiu w szkole. Z powodów praktycznych (czas i finanse) zdecydowano się na ankietę zawierającą pytania zamknięte i otwarte (co miało pomóc w zdobyciu informacji niestandaryzowanych). Była ona dystrybuowana różnymi kanałami, wśród uczniów najmłodszych realizowana z pomocą osób dorosłych (badanych uczniów różnicuje wiek, co przestaje być sformułowaniem banalnym, gdy spojrzeć na różnice kompetencji komunikacyjnych, możliwości autorefleksji, bagażu doświadczeń między uczniami ze szkół podstawowych, gimnazjalnych lub średnich). Jest to kolejna okoliczność wpływająca na duże wewnętrzne zróżnicowanie badanej zbiorowości, co generalnie ogranicza możliwość zastosowania standaryzowanych metod badawczych. Bardziej adekwatne metody jakościowe wymagają natomiast dłuższego czasu badania i generują większe koszty.

W badaniu dominują dzieci z trzech kategorii:

  • dzieci romskie (tę mniejszość charakteryzuje duży dystans kulturowy, odmienny wygląd, względna deprywacja społeczna),
  • dzieci muzułmańskie (o różnym pochodzeniu narodowym, mające odmienny wygląd, których główną dystynkcję czyni wyznanie, o którym wiedza jest w Polsce stosunkowo mało znana),
  • dzieci żydowskie (pielęgnujące swoją kulturę i religię, ale jednocześnie zintegrowane z kulturą dominującą, i wreszcie – uczęszczające do szkoły, która w swojej filozofii działania podkreśla jako ważne cechy inne niż pochodzenie etniczne, a jeśli już je eksponuje, to czyniąc z niego atut a nie obciążenie).

Tak różny poziom dystansu kulturowego oraz kontekst szkoły nastawionej, bądź nie, na pielęgnowanie i ochronę inności, niesie poważne konsekwencje, co znajduje odzwierciedlenie w wynikach przeprowadzonej eksploracji – odmienność etniczna uczniów nie jest zmienną tak samo różnicującą ich stosunki społeczne z kolegami.

  1. Inni etnicznie w szkole – wyniki zwiadu socjologicznego

Ze względu na bardzo wstępny charakter zwiadu badawczego, prezentowane tezy mają status hipotez oraz wymagających weryfikacji poszlak teoretycznych, które należy dalej sprawdzić w pogłębionych badaniach.

  • Zróżnicowanie kulturowe jako temat podejmowany w szkole

Jest dość oczywistym fakt, że program polskiej szkoły może być odbierany przez uczniów o innym niż polskie pochodzeniu, jako mało dla nich atrakcyjny, gdyż nie porusza zazwyczaj tematów bliskich ich kulturze. W jakiejś mierze deficyt ów mogłyby uzupełniać zajęcia podejmujące tematykę zróżnicowania kulturowego, odmienności etnicznej i narodowej czy wielokulturowości. Część ankietowanych dzieci, wskazała, że brała udział w takich zajęciach, wśród dzieci żydowskiego pochodzenia deklarację taką złożyły wszystkie. Nie jest jednak wcale oczywiste, czy dzieci chcą komunikować, utrwalać i podkreślać swoją odmienność kulturową. Pytane o to, czy opowiadały kolegom z klasy o swojej kulturze podczas lekcji (sytuacja formalna) albo na przerwie (sytuacja nieformalna) w części potwierdzały takie fakty. Natomiast zapytane, czy chciałyby to robić (poza odpowiedziami twierdzącymi i przeczącymi) wyjątkowo często nie udzielały odpowiedzi. Można przypuszczać, że uczniowie nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiali, a w momencie, gdy trzeba było złożyć deklarację, wielość „nieprzepracowanych” argumentów za i przeciw, uniemożliwiło to. Można również zaryzykować hipotezę, że taka czysto ludzka potrzeba prezentowania siebie jest w tym wypadku konfrontowana z jej potencjalnymi konsekwencjami, a bilans tego zderzenia pozostaje niejasny.

  • Pozycja ucznia Innego etnicznie w szkole – przesłanki obiektywne

Wskaźnikami, które mogą pomóc w ustaleniu obiektywnej pozycji, jaką zajmuje pochodzący z grupy mniejszościowej uczeń, może być jego aktywność pozalekcyjna, czy rodzaj sieci koleżeńskich, w jakich funkcjonuje. Większość rozmówców uczestniczy w zajęciach pozalekcyjnych, co na pierwszy rzut oka odczytać można jako brak barier i wysoki wskaźnik uczestnictwa w życiu szkolnym. Wrażenie to jednak modyfikuje się, gdy przyjrzymy się, w jakich zajęciach biorą udział uczniowie. Dopytani, uczniowie wymieniali takie zajęcia jak: przyrodnicze, ekologiczne, filozoficzne, j. angielski, j. polski, historyczne, plastyczne itp., pojawiały się jednak również i takie wskazania, jak: odrabianie lekcji, czytanie korepetycje, obiad w świetlicy, odrabianie lekcji oraz historia, geografia, fizyka, chemia, matematyka, j. polski – a wszystkie opatrzone zostały przymiotnikiem: wyrównawcze. Zajęcia, których celem jest wyrównanie szans ucznia w szkole były głównie deklarowane przez uczniów romskich.  Dzieci pochodzenia żydowskiego uczestniczyły w zajęciach filozoficznych i ekologicznych, muzułmanie często wskazywali na zajęcia o charakterze artystycznym. Tak więc dopiero rodzaj zajęć, w jakich uczestniczą uczniowie pokazuje ich pozycję (w tym wypadku związaną z osiągnięciami i postępami w nauce) w klasie i szkole. Natomiast pozalekcyjne związanie uczniów ze szkołą pokazuje, że jest to przestrzeń przyjazna, postrzegana na tyle pozytywnie przez uczniów, że chcą w niej pozostawać dobrowolnie.

O miejscu w strukturze uczniów w klasie świadczyć może również atrakcyjność interpersonalna, którą wyrażają relacje z innymi. Ograniczenia tego wskaźnika mogą wynikać oczywiście z faktu, iż rzeczona atrakcyjność interpersonalna może być determinowana wieloma innymi, nie tylko etnicznymi, czynnikami. Gros badanych spotyka się z kolegami z klasy również poza szkołą, co jest sytuacją naturalną, jeśli są np. sąsiadami z najbliższej wobec szkoły okolicy. Najczęściej czynią to w przestrzeniach publicznych, również w obszarach związanych ze szkołą: jak idziemy do szkoły, wracając ze szkoły, festyny, dyskoteka w szkole, na lody, na miasto, na zajęciach dodatkowych, gram w piłkę, idziemy gdzieś razem, np. do kina, restauracji, wyjście do kawiarenki, idziemy na zakupy, idziemy razem do galerii, w kinie, w teatrze, goszczą również u siebie w domach.

Funkcjonowanie ucznia w klasie w jakiejś mierze można określić na podstawie sieci społecznych, w których uczestniczy i ich waloryzacji, co określa liczba kolegów lubianych i nielubianych (podtrzymać należy zastrzeżenie, że formowanie się tej sieci nie musi być zależne tylko od cech etnicznych). Charakteryzując relacje oparte na niechęci tylko raz przytoczono uzasadnienie bezpośrednio odwołujące się do elementów etnicznych: obgadują mnie, że jestem Cyganką, nie chcą ze mną rozmawiać, gdy do nich mówię, nie odpowiadają, pozostałe zaś mogą w sobie ten pierwiastek zawierać lub po prostu odwołują się do sytuacji konfliktowych, charakterystycznych dla codziennych relacji międzyludzkich, np. bo są dla mnie niemiłe, a gdy chcę się z nimi zaprzyjaźnić, to oni nie chcą; ponieważ już nie lubię tych osób, jeden to konfident, a druga to po prostu nie lubię; nie odpowiadają mi ich poglądy oraz cechy charakteru; bo mnie wyzywają, nie są w moim typie; bo mi dokuczają. Dzieci romskie wskazywały również na przezywanie, pozostali – na sytuacje charakterystyczne dla młodzieńczych relacji szkolnych: ponieważ od zawsze były tu 2 grupy, nas była trójka, ale nagle jedna koleżanka zaczęła się do nas nieodzywać, poza tym są bardzo głośne i wprost uwielbiają jednorożce i tęczę.

W przypadku sieci społecznych opartych na sympatii, uzasadnienia przedstawione przez poszczególne kategorii etniczne nie różniły się między sobą i miały podobny charakter – nie eksponowały elementu etnicznego: mogą z nimi się dogadać, potrafią pocieszyć gdy jest mi smutno, lubię się z nimi bawić, ponieważ jest ona bardzo miła, zawsze mi pomaga i jest przy mnie zawsze, gdy tego potrzebuję, spotykamy się często po szkole i nigdy się nie kłócimy, bo jest fajna, miła, koleżeńska, rozumie co się do niej mówi, ponieważ te osoby mnie rozumieją i nie śmieją się ze mnie, bo z nimi się nie nudzę, a koleguję się z tymi osobami, bo są podobni do mnie charakterem i poczuciem humoru, lubią mnie, bawimy się, nie obgadują mnie. Sieci sympatii są bardziej rozbudowane niż sieci niechęci.

Część pytań poświęcono zbadaniu ewentualnych pól konfliktowych i dyskryminacyjnych, szczególnie interesowały nas te, które wywoływane są czynnikiem etnicznym. Dzieci, które doświadczyły konfliktów, niechęci i przykrości od innych uczniów podjęły wysiłek objaśnienia tych sytuacji w kilku słowach. Postrzeganie ewentualnych pól konfliktowych i dyskryminacyjnych (jak już sygnalizowano) ma charakter – można by rzec – uniwersalny i powodowane jest „naturalnym” niedopasowaniem charakterologicznym, błędnymi interpretacjami cudzych intencji czy przeciwnością interesów. Jednak część ze wspomnianych negatywnych zachowań była opisywana explicite w kategoriach etnicznych i te przykłady zostaną przywołane poniżej.

Odpowiedzi wskazują, iż etniczność i religia inna niż dominująca są ważnych zarzewiami sytuacji problemowych: był jeden taki przypadek, w którym jeden chłopak zaczął mnie przezywać, że mam inną religię, więc go walnęłam, bo mnie zdenerwował; ten uczeń drażnił mnie mówiąc złe rzeczy o mojej religii. Naśmiewał się z niej. Ale nie chciał zrobić tego; ktoś wyzywał mnie, mówił Cygan pod nosem; wyzywali mnie że jestem Murzynem, Romem; wyzywaliśmy się, kolega moja mamę. Dzieci muzułmańskie odczuwały niechęć przy pierwszych kontaktach szkolnych: bo byłem nowy, poza tym przywoływano następujące uzasadnienia: jedna koleżanka kiedy chciałam ją… powiedziała, że mam się jej nie dotykać; na pewne zachowania rasistowskie; kiedy mnie wyzywali, że jestem Cyganka i że jestem taka inna.

Najczęściej przykłady sytuacji sprawiających przykrość opisywały dzieci romskie i dotyczyły one zarówno aktów werbalnych jak i fizycznych: bo mnie przezywali i popychali; niektórzy wołają że jestem Cyganka, gdy moja przyjaciółka nie może się zdecydować czy mnie lubi; nowy chłopak w klasie mi dokuczał, popychał mnie, nie wiem dlaczego; bo wyzywał mnie od Cyganki; na w-fie dokuczały mi, że mam inną skórę, inną kondycję; wyzywali mnie od Cyganek, mówili że jestem Murzynem (bo Romowie mają cerę…); również dzieci muzułmańskie lokowały przykre sytuacje kontekście swojej odmienności religijnej: ten uczeń powiedział, że nie lubi mojej religii; ponieważ gdy o mnie pisali brzydkie słowa. Przykrość sprawiają badanym inni uczniowie zarówno stosując agresję fizyczną, jak i słowną.

Również w przypadkach naśmiewania się z respondentów najwięcej opisowych odpowiedzi eksponujących pochodzenie etniczne pochodzi od dzieci romskich: bo nie lubią Cyganów w szkole; chłopaki się wyśmiewali że jestem Cyganka, że kradną, to nieprawda; że jestem Romką i nic nie umiem, że nie mam kultury; że jestem taki Rom; ze mnie się śmiali ponieważ byłem ciemny; naśmiewano się ze mnie, że jestem Cyganka, że jestem brudna, że noszę syfa; że mam ciemną karnację; ale również od muzułmanów: zaczął się śmiać z mojej religii. Ale nie chciał zrobić tego celowo. W przywołanych wypowiedziach negatywny stereotyp Cygana został „zapełniony” takimi cechami, jak: złodziej, bez umiejętności, pozbawiony kultury oraz wiązanymi z ciemną karnacją: brudny, nosiciel chorób. Symptomatyczną jest również (pojawiająca się w kilku miejscach) „obrona” prześladowcy, polegająca na wytłumaczeniu, iż nie wiedział, co czyni. Przychylając się nawet do zaproponowanego wytłumaczenia (nie zwalniając jednak z odpowiedzialności za czyny), za godny uwagi wskazać można namysł, skąd u małego dziecka tak empatyczna postawa. I tu uwaga natury bardziej ogólnej: zapoznając się z całością zgromadzonego materiału odnieść można wrażenie, iż poszczególne kategorie etniczne biorące udział w badaniu, mają bardzo różnie swoją odmienność „przepracowaną”, różne dla niej znajdują uzasadnienia i odmienne obierają strategie radzenia sobie z nią na co dzień.

  • Pozycja ucznia Innego etnicznie w szkole – przesłanki subiektywne

Dla analizowanego przez nas problemu ważne jest również samopoczucie ucznia w szkole, które określają zarówno subiektywne autoidentyfikacje, jak i relacje z nauczycielami oraz ich oceny. Dlatego uczniom zadano pytanie, co sprawia, że w swojej szkole są wyjątkowi, inni niż reszta dzieci. Część z nich stwierdziła, że nic, część wskazała na takie swoje atrybuty, które uznała za wyjątkowe: gram w piłkę; jestem bardzo rozmowny, lubię komputery; mam fioła na punkcie mojej pasji (jazda konna) i mam ochotę rozszarpać kogoś jak ktoś źle mówi o koniach; nie wiem, jestem grzeczny, nie mam kłopotów w szkole, nauczyciele mnie chwalą; śmieszna, dużo ze mną jest zabawy, nie ma nudów, brakuje jak mnie nie ma; umiem tańczyć, dogadać się z innymi, zaczepiać innych, jestem sprawiedliwa. Zatem odmienność etniczna nie jest główną dystynkcją, poprzez którą uczniowie definiują siebie w szkole. Jakkolwiek niektórzy z badanych bezpośrednio odwoływali się do swojej odmienności etnicznej lub religijnej: czarne włosy, tylko ja umiem na skakance; jestem nieśmiały i ze względu na słabą znajomość w pisaniu języka polskiego, ciągle powtarzam klasy i to powoduje, że nie mam wielu kolegów; jestem z innego kraju, znam inny język, mam inną kulturę i inną religią; język romski i kolor skóry; kolor skóry, zachowanie (jestem grzeczny); mam inny język i kulturę, mogę pouczyć inne dzieci tego języka; moje koleżanki zazdroszczą mi koloru skóry, mówią że mam ładny odcień skóry, podziwiają też moje oczy, również nauczyciele. To sprawia, że czuję się wyjątkowa; mówi w języku rosyjskim; Nie chodzę na religię , nie mam przyjaciół, nie spotykam się z nikim po szkole, dużo się uczę; pochodzenie romskie.

W dość pozytywnym świetle przedstawiają uczniowie swoje relacje z nauczycielami: nauczyciele traktują mnie jak innych uczniów (to mi odpowiada); nie patrzą, że jestem inna; nie są złymi osobami, nie krzyczą; nie traktują mnie specjalnie, inaczej; pocieszają mnie, uczą nowych rzeczy, kiedy był mam talent, gdy tańczyłam pani była dumna, cieszyła się; pomagają mi rozwiązać zadania; pomagają mi w lekcjach; przejmują się mną i interesują; pytają się, czy mogą pomóc; to że nauczyciel mówi, że nieważne pochodzenie; traktują mnie tak, jak innych uczniów. To, co najbardziej podoba się uczniom w zachowaniu nauczycieli w związku z ich odrębnością etniczną lub religijną, sprowadzić można do dwóch wymiarów – po pierwsze doceniane jest nie podkreślanie inności, po drugie indywidualnie kierowane zainteresowanie i pomoc w kierunku ucznia. Zdecydowanie mniej jest zachowań, które uczniom przeszkadzają, kilku z nich wspominają, że: czasem chcą zażartować, ale im nie wychodzi, ktoś dobrze coś przeczyta, ale pani mówi, że źle, tacy są niesprawiedliwi; pani nauczycielka potraktowała mnie dużo gorzej niż innych bo denerwowało mnie to, że wolno czytam; raczej problemu z narodowością nie ma, ale są wredni jak nie wiadomo co; w poprzedniej szkole pani zamykała na klucz po lekcjach, gdy wszyscy wychodzili. Krzyczała na nią, bo nie lubiła Romów; że nie są ciekawi niczego o mnie.

  1. Podsumowanie

Przeprowadzony zwiad badawczy, pomimo sygnalizowanych ograniczeń, pozwala na sformułowanie kilku zdań podsumowujących, które mogą stać się pomocne, zarówno w przygotowywaniu propozycji edukacyjnych dla wielokulturowej edukacji, jak i dla przyszłych badań podejmujących i pogłębiających poznanie zjawiska zróżnicowania etnicznego w szkole.

Ponieważ szkoła jest akceptowana i pozytywnie postrzegana przez najmłodszych uczniów, warto wykorzystać tę instytucje, do pokazywania, jak zróżnicowany jest otaczający świat, rówieżnajbliższe otoczenie. Ponieważ przestrzeń szkolna wyzwala niekiedy sytuacje trudne, związane ze zróżnicowaniem etnicznym lub religijnym, powinna być również obszarem pokonywania i przełamywania tych trudności.

Wysokie oceny, z jakimi spotkali się nauczyciele, sugerują, by uczynić z nich ważnego partnera i podmiot przygotowywanych działań edukacyjnych. Należy wykorzystać potencjał nauczycieli w docieraniu do uczniów z ofertą dotyczącą nabywania kompetencji międzykulturowych, ale również ich samych wyposażyć w narzędzia pomagające sprawnie funkcjonować w coraz bardziej zróżnicowanej etnicznie i religijnie szkole.

Przygotowując ofertę edukacyjna, pomagającą nabyć kompetencje komunikacji międzykulturowej, należy pamiętać o wewnętrznym zróżnicowaniu Innych etnicznie i konieczności dostosowania jej do poszczególnych odbiorców, tak, by uwzględniały różne stopnie poczucia inności-obcości, stopień natężenia dystansu społecznego.

Nie należy zakładać, że Inni etnicznie zajmują upośledzoną pozycję społeczną. Pamiętać trzeba też o obiektywnych i subiektywnych sposobach ustalania stopnia deprywacji. Obiektywnym przesłankom nie muszą towarzyszyć takie przekonania na poziomie subiektywnym (co w badaniach pokazują wyrażone implicite wątpliwości, czy zachowania werbalne odbierane jako przykre – można uznać za dyskryminacyjne).

Ostrożnie trzeba wyodrębniać i wskazywać Inność, bowiem samo jej podkreślanie może okazać się stygmatyzujące. Intencja pomocy i wsparcia Innych etnicznie, może skutkować ich negatywnym naznaczaniem – to chyba najtrudniejszy do pokonania paradoks wielokulturowości.

[1]    O strukturze etnicznej wrocławian więcej w: K. Dolińska, J. Makaro, O wielokulturowości monokulturowego Wrocławia, Wrocław 2013, s. 39-54. Dane nie omówione w książce wskazują, że już daje się zaobserwować intensyfikacja ruchu migracyjnego na Dolny Śląsk. W roku 2014 złożono niemal 100% więcej wniosków o pobyt stały (w roku 2015 prognozowany jest niemal czterokrotny wzrost w stosunku do 2013 roku), natomiast do końca czerwca 2015 roku złożono już tyle samo wniosków na pobyt czasowy, co w całym 2013 roku.

[2]    K. Dolińska, J. Makaro, Wielokulturowość Wrocławia i stosunek jego mieszkańców do Innych, [w:] Uczestnicy, konsumenci, Mieszkańcy. Wrocławianie i ich miasto w oglądzie socjologicznym, (red.) M. Błaszczyk, J. Pluta, Wrocław 2015, s. 72.

[3]    Prezentowane w dalszej części ustalenia empiryczne oparte zostały na zwiadzie badawczym prowadzonym od lutego do kwietnia 2015 roku przez Fundację Dom Pokoju, na zlecenie Urzędu Miasta Wrocławia.

[4]    Nie inaczej rzecz ma się w przypadku referowanych badań, czemu dał wyraz jeden z respondentów: Jezu…, wy mnie za jakiegoś cudaka macie? […] To że jestem Romem nie znaczy, że każdy „Rom” jest taki sam i pytania jakbym był naprawdę jakimś skrzywdzonym przez los […]

Julita Makaro – adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego (Zakład Socjologii Pogranicza); autorka wielu publikacji z dziedziny socjologii i wielokulturowości; w dziedzinie jej zainteresowań naukowych znajdują się takie tematy jak:  pogranicza, mniejszości narodowe i etniczne, komunikacja społeczna i międzykulturowa, metodologia nauk społecznych; współpracuje z Fundacją Dom Pokoju w projekcie Analiza Funkcjonalna Wrocławskich Osiedli, realizowanym na zlecenie Gminy Wrocław oraz przy badaniu wielokulturowym, którego efektem jest raport: O wielokulturowości monokulturowego Wrocławia;